4th XI vs 5th XI

W ten weekend (10 – 11 kwietnia 2021) ruszył w Anglii nowy sezon krykieta amatorskiego. W zeszłym roku rozgrywki były skrócone z powodu COVID-19, ale cześć wcześniej zaplanowanych spotkań jednak się odbyła, treningi także prowadzone były regularnie po tym pierwszym lockdownie.

SCC to jeden z większych klubów w hrabstwie Wiltshire. Założony w 1844 roku jest jednym z najstarszych klubów krykietowych w Anglii. Mają obecnie pięć drużyn, które grają w różnych ligach. Oczywiście Pierwsza Jedenastka (1st XI) to to zespół najlepszy. Czwarta i Piąta Jedenastka to mieszanka seniorów, nowicjuszy w klubie i juniorów. Dołączyłem do nich w sierpniu 2020, ale tylko na miesiąc, ponieważ treningi zakończono na początku września, a krykiet halowy nie jest tutaj praktykowany. W tym sezonie przydzielono mnie do zespołu Czwartego (4th XI).

Dziś odbył sie pierwszy mecz, sparing przed sezonem. Czwarta Jedenastka zmierzyła się z Piątą Jedenastką, format to T20, ale czerwona piłka i białe stroje. To była dla mnie pierwsza szansa, aby w meczu sprawdzić to wszystko czego nauczyłem się na improwizowanych polach w Polsce; poczynając od Romantycznej, przez Hutnika a na Starych Babicach kończąc.

Zagraliśmy na głównym polu SCC. Doskonale utrzymane pasy gry oraz odnowione pole zewnętrzne. Wydawałoby się, że warunki perfekcyjne do gry. Okazuje się jednak, że porośnięte trawą pasy gry są bardzo wolne. O wiele wolniejsze od betonu na którym gra się w kraju. Trudno jednak punktować, ponieważ jakość miotania jest bardzo wysoka, wszystko w punkt i piłki szerokie zdarzają się bardzo rzadko. Podczas rozgrywek daje się wyczuć duży poziom ambiwalencji, wszyscy skupiają się na własnej grze. Jest tzw. banter, ale nic ekstremalnego. Żyj i daj żyć, graj i daj grać.

Pierwotnie wystawiono mnie na pozycji dziewiątej, ale po naszym innigsie w polu kapitan poinstruował, abym wszedł jako trzeci. Po półrocznej przerwie ponownie miałem kij krykietowy w rękach. Idąc na środek pola zastanawiałem się co to będzie za debiut. Jak sprawdzą się te wszystkie umiejętności przywiezione z Polski do ojczyzny krykieta. Zawsze z tyłu głowy pojawia się cień kaczki, ale o tym nie należy myśleć. Po prostu trzeba grać swoje. Na polu nadal był opener, ja musiałem przetrwać jedną piłkę do końca serii. Wszyscy tutaj trzymaja się złotej zasady: dobrą piłkę blokuj, tę gorszą uderz. W meczach ligowych, które trwają 40 serii, sprawedza się to doskonale. W T20 już mniej. Dlatego nasza drużyna musiała zdobyć tylko 65 punktów, aby wygrać. Ja dodałem jedynie 2, ale najważniejsze, że wcale nie odstawałem techniką od moich kompanów. Mecz wygraliśmy trzema wicketami w 20. serii.

Jerzy ‚Jurand’ Suchodolski

11 kwietnia 2021

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s