Vienna Winter Cup 2020

Z perspektywy polskiego krykieta Vienna Winter Cup ma szczególne znaczenie. To tam właśnie w lutym 2014 zrodził się pomysł założenia WHCC. Klub regularnie jeździł na ten turniej w latach 2015-2018. Niestety z powodów organizacyjnych nie było polskiego akcentu w zeszłorocznej edycji. W tym roku (22-23 lutego) WHCC wróciło na wiedeńskie salony w następującym składzie: J. Błażejczyk (k), S. Gururaj, J. Mospan (debiut), B. Paszkowiak (debiut), J. Samocki (debiut), J. Suchodolski (wk). W inicjalnym składzie było jeszcze dwóch doświadczonych zawodników, którzy do Wiednia niestety nie dotarli. Oznaczało to, że trzech debiutantów – w tym dwóch młodzików – musiało wziąć na swoje barki presję całego turnieju. Format halowy to już tradycyjne 10 serii na innings, a każda szeroka piłka to trzy punkty karne. Takie zaostrzenie oznaczało, że miotanie musiało być bardzo precyzyjne, ponieważ oddane rany bardzo trudno odrobić battingiem. Polski zespół trafił do grupy śmierci. Przeciwnicy to: Vienna Cricket Club (VCC) – faworyt turnieju, UCC Seebarn – drugi zespół ze stajni VCC i Touregs – angielscy weterani krykieta.

W pierwszym meczu grupowym, przeciwko VCC, polski zespół wybrał atak. Mądra decyzja, gdyż dało to szansę debiutantom przywyknąć do bardzo trudnych warunków. Już po dwóch seriach, kiedy to Błażejczyk czysto usunął najlepszego batsmana turnieju, stało się oczywistym, że WHCC tanio skóry nie odda. Gospodarze byli zaskoczeni tak wymagającym technicznie atakiem. Debiutant Mospan zdjął dwa skalpy, a czwarty wyket to run out na zapleczu w wykonaniu Suchodolskiego. W sumie VCC zdobyło 121 przebiegów. WHCC broniło się rezolutnie przez siedem serii, ale musiało ustąpić pola z wynikiem 41.  Drugi przeciwnik, Seebarn, sprytnie wybrał grę w polu tym samym forsując WHCC do defensywy. W tym rozdaniu Gurujaj i Błażejczyk zbudowali stabilną platformę, a do końca dograło dwóch debiutantów; Paszkowiak i Samocki. Dorobek WHCC po 10 seriach to 92. Seebarn potrzebował zaldwie ośmiu serii, aby dogonić wynik, ponieważ większość punktów ‘zdobyli’ z nieforsowanych błędow polskich miotaczy.

Vienna Winter Cup: WHCC versus Seebarn. Gururaj w akcji. 22 lutego 2020.

Eklektyczna ekipa Touregs bardzo poważnie podeszła do trzeciego spotkania. Polski zespół ponownie wybrał atak i mecz zaczął się wręcz perfekcyjnie, kiedy to Gururaj już pierwszą piłką usunął angielskiego otwieracza (LBW). Niestety na następny wyket należało czekać aż od ósmej serii, tym razem uderzył Samocki a Mospan wykazał się doskonałym przejęciem piłki w polu. Końcowy dorobek Touregs to 115 z czego 57 to punkty karne. W ripoście WHCC zdobyło 76. Ostatni mecz versus Zurich także został niespodziewanie przegrany przez polski zespół pomimo doskonałego battingu Gururaja i Mospana.

Karty wyników z poszczególnych czterech spotkań nie odzwierciedlają co tak naprawdę wydarzyło się na parkiecie. Połowa polskiego zespołu to nowicjusze, którzy w krykieta grają od wiosny 2019. Mospan, Paszkowiak i Samocki musieli stawić czoła zawodnikom, którzy grają od dekad oraz doskonale znają tę właśnie halę. Niezaprzeczalnie każdy mecz był dla WHCC potężnym wyzwaniem; zarówno technicznym jak i psychologicznym. Momentami jednak polski zespół grał pewnie i z autorytetem. Należy docenić Błażejczyka jako kapitana, który bardzo spokojnie nawigował zespołem zmieniając taktykę tak, aby zminimalizować efekty uboczne niedociągnięć technicznych trzech nowych zawodników.

Aby ukontekstowić poziom polskiego zespołu, należy spojrzeć w zestawienia podsumowujące cały turniej. Na 77 batsmenów, którzy wystąpili w turnieju, Gururaj był szósty (79 ranów)  a Suchodolski 18 (30). Jeżeli chodzi o miotanie Błażejczyk był trzeci (4 wykety za 69 ranów) a Mospan 19 (2 za 94). Mospan i Suchodolski znaleźli się także w pierwszej dwudziestce w domenie fildingu odpowiednio na 12 i 20 miejscu. Na szczycie kategorii MVP także pojawiło się dwóch zawodników WHCC; Gururaj na miejscu 10 i Błażejczyk na miejscu 13. Dodatkowo Gururaj został także uwzględniony jako batsman w tzw. Dream Team. Nasuwające się wnioski są oczywiste: potencjał WHCC jest ogromny,  natomiast widać ewidentny brak doświadczenia na poziomie międzynarodowym, co automatycznie przekłada się na brak zgrania zespołu oraz rezultaty. To wszystko jednak z pewnością przyjdzie z czasem. Übung macht den Meister.

Jerzy ‚Jurand’ Suchodolski

26 lutego 2020

ICC World Test Championship (2019-2021)

W 2018 ICC (International Cricket Council) ogłosiło nowy system rozgrywek tradycyjnego formatu krykieta: World Test Championship (WTC). Przez te ostatnie półtora wieku krykiet Testowy był po prostu rozgrywany na zasadzie bilateralnej, tzn. raz wy przyjedziecie do nas, raz my pojedziemy do was. Oczywiście wszystko w hermetycznie zamkniętym kręgu nacji Testowych. Nie było rankingu, który podliczałby wygrane/przegrane, czy też porównywał te zespoły między sobą. Bardziej chodziło o tę specyficzną dwustronność, która zrodziła się podczas pierwszych meczy Tetsowych pomiędzy Australią a Anglią na przełomie 1861-62. W każdym sporcie jest trudno wygrać na wyjeździe. Tutaj jednak nie mówimy o np. 80 minutach (rugby) gry na obcym terytorium. W tym przypadku mówimy np. o dwóch, a czasami nawet pięciu pięciodniowych Testach rozgrywanych w kompletnie innych, a tym samym wrogich, warunkach klimatycznych. Przykład: Anglia w Indiach lub odwrotnie.

ICC postanowiło ukontekstowić te odwieczne zmagania w postaci zestawienia poczynań poszczególnych krajów krykietowej elity. Pierwsza edycja WTC zaczęła się – można by rzec zgodnie z tradycją – serią The Ashes w sierpniu 2019, a zakończy się w kwietniu 2021, kiedy to Indie Zachodnie mają wybrać się na Sri Lankę. System punktacji zależy od ilości spotkań w serii, jeżeli zespół wygra serię składającą się z pięciu spotkań to otrzymuje 24 punkty (12 za remis), z czterech: 30 (15), z trzech: 40 (20), z dwóch: 60 (30). Następnie punkty zostają podliczone i dwa wiodące w rankingu kraje rozgrywają finał w czerwcu 2021. Zgaduję, że na Lord’s. W lidze bierze udział dziewięć zespołów: Anglia, Australia, Bangladesz, Indie, Indie Zachodnie, Nowa Zelandia, Pakistan, RPA, Sri Lanka, każdy z nich rozegra sześć serii Testowych podczas tych dwóch lat. Obecnie (11 lutego 2020) na pierwszym miejscu plasują się Indie z trzema już wygranymi seriami, po nich Australia z dwoma. Trzecie miejsce zajmuje Anglia, a zestawienie zamyka Bangladesz, który rozegrał tylko jedną serię.

Opinie na temat WTC są podzielone. Tradycjonaliści alergicznie reagują na to, w ich rozumieniu, światowe zestawienie, podkreślając wagę tych oddzielnych zmagań pomiędzy poszczególnymi krajami. Najwyższy czas jednak zapomnieć o postkolonialnych zaszłościach. Z punktu widzenia entuzjasty krykieta pochodzącego z kraju gdzie sam sport, a tym bardziej format raczkuje, uważam tę zmianę za pozytywną. Krykiet Testowy potrzebuje kontekstu, aby przetrwać przynajmniej te następne 150 lat. Format ten jest ustawicznie podgryzany przez te rzekomo bardziej widowiskowe odmiany, a więc uniwersalna arena na której teraz są rozgrywane Testy, staje się tylko dodatkowym atutem w promowaniu tejże odmiany.

World Test Championship 2019-2021

Nie tylko T20 kannibalizuje krykiet Testowy. ICC zaczęło ostatnio mówić o skróceniu meczów z pięciu do czterech dni. Ponownie pojawia się wiele kwestii spornych; poczynając od purystyczno-filozoficznych, a na czysto pragmatycznych kończąc. Tak naprawdę, w większości Testów nie dochodzi do dnia piątego, ponieważ mecze często rozstrzygane są pod koniec czwartego dnia. Pojawiła się już pewna wypracowana reguła, gdzie jeden innings battingowy danej drużyny trwa zazwyczaj jeden dzień plus/minus sesja. Kluczowym jest liczba ranów na tablicy oraz efektywność ataku w ripoście z pola.

Usuwanie jednak piątego dnia z powyższego względu byłoby bardzo krótkowzroczne, ponieważ ten ruch de facto zmieniłby całą anatomię, a tym samym strategię meczu Testowego. W sytuacji kiedy dane spotkanie jest naprawdę zacięte i gdy to np. jeden z kapitanów może zastosować przywilej wymuszonej kontynuacji, brak piątego dnia podważa kompletnie zasadność takiej decyzji. Łatwiej jest bronić wyniku przez dwie godziny (jedna sesja), a nie przez cały dzień (trzy sesje). Następny aspekt to kwestia widzów, którzy na te mecze jeżdżą. Nie spotkałem jeszcze osoby, która oglądałaby całe pięć dni od tossa do stumpsów. Z autopsji wiem, że po dwóch dniach oglądania Testu ma się po prostu dość i potrzebna jest pauza. Nie tylko dla wątroby. Opcja powrotu na piąty dzień jednak jest zawsze ciekawa. Tym bardziej, że bilety są zazwyczaj o wiele tańsze.

Jerzy ‚Jurand’ Suchodolski

11 lutego 2020

Anglia w RPA 4. Test: Wanderers

Ostani Test w serii. Anglia prowadziła 2-1 po trzech spotkaniach. Po upokarzającej przegranej w trzecim meczu, RPA wprowadziła następujące zmiany w zespole: Pretorius za Rabada’ę, Bavuma za Maharaję oraz Hendricks (debiut) za Patersona. Rabada został ukarany za jego raczej przesadne, melodramatyczne wręcz, celebrowanie zdobytych wyketów, które to zazwyczaj odbywały się tuż obok wyeliminowanych batsmenów. Anglicy wprowadzili dwie zmiany. Jedna wymuszona tuż przed meczem, podczas rozgrzewki okazało się, że Archer jednak nie zdoła grać. Zamiast niego Wood. Druga zmiana to Woakes, który zajął miejsce Bessa. Pierwszego Dnia mecz rozpoczął się dopiero o 12.20 czasu lokalnego (13.20 CET) z powodu deszczu. Du Plessis po raz siódmy z kolei przegrał toss. Root ponownie wybrał batting, ale tym razem była to bardzo ryzykowna decyzja z powodu zmiennych warunków atmosferycznych.

Stadion New Wanderers w Jahanesburgu to jeden z kultowych amfiteatrów światowego krykieta. Z uwagi na architekturę nosi także miano areny walki byków. Niestety Pierwszego Dnia (piątek) trybuny świeciły pustkami. Plansza na tym polu słynie z szybkości i wysokiego odbicia. Szpaler przybocznych stoi zazwyczaj głęboko, jak wataha wilków w oczekiwaniu na szybujące krawędzie. Angielscy otwieracze rozpoczęli nerwowo, ale bardzo szybko okrzepli. Atak RPA wydawał się kompletnie bezzębny. Podczas pierwszej sesji cała piątka miotaczy RPA – Philander, Hendricks, Nortje, Paterson, Pretorius – próbowała szczęścia, ale bezskutecznie. Crawley (66) i Sibley (44) niemalże rutynowo grali aż do przerwy i doprowadzili do stanu 100-0, najwyższy bilans otwarcia Anglików od 2016 roku. W wieczornej sesji padły cztery wykety; dwóch otwieraczy, a później Denly i Stokes (2). Trzy ostatnie skalpy przejął pewnie van der Dussen na pozycji pierwszego przybocznego. Denly zagrał tym razem mniej konserwatywnie uderzając agresywnie, jakby zdjęto mu kajdany z nóg. Zmierzył się z 35 piłkami, z których zdobył 27 ranów. Anglicy dokończyli swój pierwszy innings Drugieg Dnia po lunchu, z imponującym wynikiem 400.

Anglia w RPA: 4. Test (Trzeci Dzień). Wanderers (Johanesburg). 26 stycznia 2020.

RPA musiała wygrać Test, aby uratować serię. Początkowo Elgar i Malan grali rezolutnie, uporczywie blokując i uderzając tylko przewidywalne piłki. Przetrwali do popołudniowej herbaty, ale w ostatniej sesji dnia poległo aż sześć wyketów. Zazwyczaj skuteczność battingu jest odwrotnie proporcjonalna do jakości miotania. Anglia po prostu nie pozwalała RPA grać. Wzbierająca niemoc doprowadziła do frustracji, która szybko przekształciła się  w wymuszone błędy. Pierwsza ofiara to Malan (15). Następnie van der Dussen (0), który rozczarował jako numer 3. Wydawało się, że Elgar (26) i du Plessis (3) wstrzymają potop, odpowiednio jednak Stokes i Woakes umieli skutecznie przebić linię obrony. Du Plessis sprawiał wrażenie pogodzonego z losem kapitana tonącego okrętu. Bilans na koniec Trzeciego Dnia: 88-6.

Następnego ranka de Kock (76) fechtował klasycznie, ale stał się czwartą z pięciu ofiar doskonale grającego Wooda. Dorobek pierwszego inningsu RPA to 183, deficyt 217. Teoretycznie Root mógł wymusić kontynuację, ale postanowił dać odpocząć miotaczom. Anglicy przetrwali dwie sesje. Do herbaty padły dwa wykety: Crawley (24) oraz Denly (8). Następnie w ostatniej sesji dnia pozostałe osiem. Debiutant Hendricks w końcu wstrzelił się zdobywając aż pięć wyketów, wiekszość to zadry widowiskowo przejmowane na tyłach. Zanim ustąpili pola, Anglicy dodali następne 248 rany. RPA potrzebowało w sumie 465 do wygranej, mając całe dwa dni  przed sobą. Déjà vu. To już kiedyś grano.

W finalnym rozdaniu van der Dussen (98) dla odmiany zagrał jak doświadczony numer 3, ale Wood podciął mu skrzydła tuż przed dziewiczą setką. Du Plessis (35) został czysto usunięty przez Stokesa kilka piłek wcześniej. To był początek końcowej procesji, do której niespodziewanie szybko dołączył także de Kock (39), a zaraz za nim reszta.  Anglia wygrała mecz już Czwartego Dnia różnicą 191 ranów oraz całą serię imponującym wynikiem 3-1. Następny przystanek testowy dla Anglii to Sri Lanka w marcu, a dla RPA to prawdopodobnie Indie Zachodnie dopiero w lipcu.

Karta wyników. Skróty.

Jerzy ‚Jurand’ Suchodolski

27 stycznia 2020

Anglia w RPA 3. Test: St. George’s Park

Półmetek serii składającej się z czterech Testów. Wynik to symetryczne 1-1. Ustawienia uległy metamorfozie po dwóch wyrównanych spotkaniach. W Trzecim Teście Anglicy wystąpili w składzie: Crawley, Sibley, Denly, Root (k), Stokes, Pope, Buttler (wk), Curran, Bess, Wood (zamiast kontuzjowanego Andersona) oraz Broad. Archer podobno także był niedysponowany. Jedenastka RPA: Malan, Elgar, Hamza, du Plessis (k), van der Dussen, de Kock (wk), Philander, Maharaj, Rabada, Nortje, Paterson (debiut). Du Plessis tradycyjnie już przegrał rytualny prolog przed Testem. Mimo tego, że bieżnia przypominała grzęzawisko, a samo pole podmokłe łęgi – Root ponownie wybrał batting.

W środku rozpoczął Crawley (44) oraz Sibley (36). W ataku natomiast Philander, ale po drugiej stronie pojawił się debiutant Paterson, a nie Rabada, który w tym gambicie wystąpił jako pierwszy zmiennik po inicjalnym natarciu. Piłka odbijała się nisko, angielscy otwieracze szybko przywykli do panujących warunków battingowych. Zbudowali platformę dla reszty zespołu, a następnie polegli w identyczny sposób uderzając na zapleczną, gdzie najpierw Elgar, a później van der Dussen popisali sie pięknymi przejęciami piłki. Zważywszy na stan wyketu spinner Maharaj został posłany do ataku. W całym inningsie miotał aż przez 58 serii, zdobywając pięć wyketów. Usunął Denly’a (25), Buttlera (1), Currana (44), Bessa (1) i w końcu Wooda (44). Anglicy grali pewnie przez dwie pełne sesje Drugiego Dnia, zadeklarowali przy stanie 499-9 na początku trzeciej sesji. Młody Pope (135*) przeszedł chrzest bojowy zdobywając swoją dziewiczą setkę. Chociaż Drugi Dzień został niespodziewanie skrócony przez deszcz, to Bess zdążył jeszcze wyeliminować Malana (18) i Hamza’e (10).

Trzeciego Dnia także były przerwy powodowane deszczem. RPA zdołało wybronić się przez 64 serii i zakończyło zmagania z dorobkiem 208-6. Deficyt 291. W tej sytuacji można było myśleć tylko o remisie. Port Elizabeth sporadycznie nachodziły przelotne opady, ale czarne chmury wyraźnie zbierały się nad zespołem RPA. Czwartego Dnia rano Proteas stracili pozostałe cztery wykety w przeciągu niecałych pięciu serii, pozyskując zaledwie jeden symboliczny ran. Przy prowadzeniu 290 Root automatycznie wymusił kontynuację. Po krótkiej przerwie otwieracze RPA ponownie pojawili się w centrum pola.

Anglia w RPA: 3. Test (Czwarty Dzień). St. George’s Park (Port Elizabeth). 19 stycznia 2020.

Nieoczekiwanym bohaterem przedostatniego dnia rozgrywek stał się Root, który postanowił sprawdzić swoje umiejętności jako spinner. Tego dnia spadło sześć wyketów, z czego Wood zdjął dwa pierwsze: Elgar (15), Hamza (2), a Root cztery następne: Malan (12), van det Dussen (10), de Kock (3), du Plessis (36). W ostatnim przypadku Pope wykazał się doskonałym wyłapaniem piłki z bardzo bliskiej odleglości, w dodatku lewą ręką. Za juniorskich czasów trenował jako WK, nawyki pozostały. Du Plessis kwestionował jeszcze decyzję sędziego, ale była to już zwyczajna desperacja. Stan na koniec dnia to marne 102-6 na tej samej bieżni, gdzie Anglicy zdobyli 499, a następnie zadeklarowali.

W trzeciej piłce Piątego Dnia poległ Philander (13) usunięty przez Broada ponownie przy asyście Pope’a. Następnie na tarczy wrócił Rabada (16) oraz zazwyczaj bardzo rezolutny Nortje (5). Tylko ostatnia dwójka broniła zaciekle przyczółka na środku. Wyglądało, jakby RPA za wszelką cenę próbowało uniknąć upokarzającej przegranej o cały innings. Maharaj tym razem wiódł prym z kijem, jakby chciał dodać setkę do swoich pięciu wyketów. Jeżeli batsman Root może być miotaczem, to dlaczego spinner Maharaj nie mógłby być batsmanem. Niestety marzenia się nie ziściły. Maharaj  (71) został wyeliminowany pod koniec pierwszej sesji Piątego Dnia. Na polu walki pozostał tylko debiutant Paterson (39*). W tym drugim rozdaniu RPA zdobyło 237, co oznacza, że Anglia wygrała o cały innings plus dodatkowe 53 rany. Patrząc na zespół RPA miało się wrażenie, że jest to drużyna, która przechodzi kryzys organizacyjny. W tym meczu grali niepewnie. Każdy na własną rękę. Anglicy natomiast, zdziesiątkowani kontuzjami, na wyjeździe poradzili sobie o wiele lepiej z wyzwaniem. Ostatni Test odbędzie się w dniach  24-28 stycznia 2020 w Johanesburgu. RPA ma jeszcze szansę na wyrównanie całej serii.

Karta wyników.

Jerzy ‚Jurand’ Suchodolski

20 stycznia 2020

Anglia w RPA 2. Test: Newlands

Po przegranej w Centurion, Anglia wprowadziła kilka zmian. Niektóre z nich wymuszone kontuzjami. Otwieracz Burns skręcił kostkę na dzień przed Testem. Został faulowany przez własnego kapitana Roota podczas gry w piłkę nożną na rogrzewce. Burns wrócił do domu, zastąpił go Crawley. Archer także nie wystąpił z powodu kontuzji, zamiast niego pojawił się turbo spinner Bess. Zmiennikiem Bairstowa został Pope. W zespole RPA roszada jedynie na szczycie; debiutant Malan za Markrama.

Anglikom ponownie dopisało szczęście i wygrali prawo wyboru. Decyzja była oczywista: batting. Atak rozpoczął Philander, który zdjął pierwszy skalp w ostatniej piłce swojej drugiej serii. Crawley (4) przetrzymał 15 minut. Sytuację ustabilizował Denly (38), który w żółwim tempie – skuteczność poniżej 30% – budował fundamenty angielskiego innigsu razem z Sibley’m (34), a później Rootem (35). Wszyscy trzej polegli w drugiej sesji dnia. Przy stanie 149-4 sytuacja wydawała się pod kontrolą, ale kwartet Pretorius, Philander, Rabada oraz de Kock doprowadzili do wyniku 262-9 na koniec Pierwszego Dnia.

Następnego dnia rano Anglia broniła się zaledwie przez trzy serie. Pope (61*) jako jedyny z Anglików przekroczył magiczną liczbę 50 i z tarczą zszedł z pola. Riposta gospodarzy była erratyczna. Tylko Elgar (88) i van der Dussen (68) zdołali pokazać kunszt battingowy. Resztę usunął Anderson, zgarniając aż pięć wyketów – przy wydajności 2,11 – oddając tylko 40 runów. Wynik RPA po pierwszym inningsie to 223, deficyt 46. To duża różnica do nadrobienia na wolnej bieżni, gdzie piłka odbijała się nisko i przewidywalnie. Drugi innings Anglików rozpoczął się Trzeciego Dnia rano. Ponownie duet Philander i Rabada w ataku. Tym razem Crawley (25) zagrał o wiele pewniej, usunął go stoik Rabada. Podczas drugiej sesji dnia Profesor Denly ponownie zastosował strategię wielokropka, blokując dwie trzecie piłek i uderzając sporadycznie, ale z klasą. Po drugiej stronie modernistyczny Sibley robił dokładnie to samo. Kapitan du Plessis próbował złamać tę patową sytuację pozwalając Maharajy mierzyć w zapleczny palik. Nortje natomiast z nadludzkim wysiłkiem miotał koźlaki. To zadziałało. Denly (31) w końcu został wyeliminowany przy fenomenalnej asyście Pretoriusa w tle. Status na koniec Trzeciego Dnia to 218-4.

Anglia w RPA: 2. Test (Trzeci Dzień). Newlands (Kapsztad). 5 stycznia 2020.

Podczas porannej sesji Czwartego Dnia Sibley sterował spokojnie na rufie do swojej dziewiczej setki, a na dziobie atakował Stokes uderzając widowiskowe 72 z 47 piłek. Sibley (133*) dobił do celu zdobywszy brakujące cztery runy odważnie uderzając atak Maharajy niespodziewanym lustrzanym zagarnięciem. Po lunchu Anglicy nadal kontynuowali kontratak, aby jak najbardziej utrudnić przeciwnikom ratowanie Testu. Root zadeklarował zaraz po obiedzie, przy stanie 391-8, prowadzenie 437. RPA musiało przetrzymać blisko cztery sesje: osiem godzin, tzn. tyle ile Sibley sam wytrwał na bieżni. Malan i Elgar (34) zaczęli spokojnie. Denly wyeliminował tego drugiego dopiero w 29 serii, aczkolwiek można kwestionować poprawność decyzji. Hamza (18) poległ w przedostatniej serii dnia. Status: 126-2.

W pierwszej sesji ostatniego dnia padły dwa wykety: nocny stróż Maharaj (2) oraz sam du Plessis (19). Niestety Malan (84) wytrzymał tylko cztery serie nowej piłki. De Kock (50) przejął stery przy stanie 171-5 i walczył przez dwie godziny, ponownie w kluczowym momencie uderzył Denly. Trzy ostanie skalpy zdjął Stokes. Anglia wygrała w Kapsztadzie po raz pierwszy od 1957 roku. Margines zwycięstwa to imponujące 189 runów na osiem serii przed końcem spotkania. Wynik na półmetku rozgrywek to 1-1. Następny Test odbędzie się w Port Elizabeth w dniach 16-20 stycznia 2020.

Karta wyników.

Jerzy ‚Jurand’ Suchodolski

7 stycznia 2020

Anglia w RPA 1. Test: Centurion

Do pierwszego z czterech Testów w Republice Południowej Afryki Anglia przystąpiła w następującym składzie: Burns, Sibley, Denly, Root (k), Stokes, Bairstow (wk), Buttler, Curran, Archer, Anderson, Broad. RPA natomiast wystawiło minimalnie odmłodzony zespół: Markram, Elgar, Hamza, van der Dussen, du Plessis (k), de Kock (wk), Pretorius, Philander, Maharaj, Rabada, Nortje. W obozie angielskim wrócił Anderson po ponad półrocznej przerwie. W zespole The Proteas zabrakło takich nazwisk jak Steyn oraz Morkel. Dość nietypowo Test rozpoczął się w Drugi Dzień Świąt, na wzór tradycji australijskiej.

Anglia wygrała toss i wybrała atak. Ryzykowna decyzja, która zaczęła się mścić podczas Pierwszego Dnia rozgrywek pomimo sukcesu Anglików już w inicjalnej piłce meczu. Anderson usunął Elgara (0), który instynktownie musnął piłkę po zaplecznej do WK. Drugi z otwieraczy RPA, Markram (20), został usunięty w 10 serii przez Currana przy asyście Bairstowa. Mecz wydawał się iść zgodnie z planem Anglików, aż do momentu pojawienia się de Kocka (95) na scenie, który to dodał blisko tonę i tym samym zatrzymał ustawiczny atak Anglików. RPA ustąpiło pola dopiero Drugiego Dnia rano z dorobkiem 284 po 85 seriach.

Po zmianie warty Anglicy nie zdołali przetrzymać nawet jednego dnia. Burns (9) oraz Sibley (4) wrócili do szatni z cyframi. Kombinacja nowej piłki i agresywnego ataku szybko zaowocowały dywidendą dla RPA. Pierwsze cztery skalpy zostały akademicko zdjęte przez de Kocka na zapleczu. Jedynie Denly (50) wstrzymał czasowo potop. Bairstow (1) kompletnie bez formy wytrwał siedem minut, tzn. sześć piłek. Anglicy uciułali 181 ranów po 53 seriach i na wieczorną sesję jeszcze tego samego dnia ponownie wpuścili RPA na środek. Drugi innings gospodarzy już nie był tak przekonujący. W pierwszych piętnastu seriach Anglicy usunęli Markrama (2), Hamza’e (4), Elgara (22), du Plessis (20). Jako numer sześć objawił się Nortje, zamiast de Kocka, miał pełnić rolę mięsa armatniego na koniec sesji wieczornej. Poradził sobie doskonale, ponieważ wytrwał do Trzeciego Dnia zdobywszy 40. De Kock (34) wyglądał na zdeprymowanego, ale spokojnie uderzył parę szóstek z przewidywalnych koźlaków Archera. RPA potrzebowało zaledwie 62 serii, alby skumulować następne 272 rany na koncie. Prowadzenie 375.

Anglia w RPA: 1. Test (Trzeci Dzień). Supersport Park (Centurion). 28 grudnia 2019.

Anglicy rezolutnie, ale z zacięciem, rozpoczęli pogoń. Wybierając atak wiedzieli dokładnie, że bedą się bronić jako ostatni na popękanej i mocno zdezelowanej bieżni. Mimo tego Burns oraz Sibley (29) sytematycznie  podgryzali dorobek RPA. Bilans na koniec Trzeciego Dnia to 121-1. Deficyt 254 z 9 wyketami w zapasie. Teoretycznie do zrobienia. Niestety Burns (84) poległ Czwartego Dnia przed lunchem w 52 serii. Później Denley (31) w 57-mej. Tak długo jak talizman Stokes (14) fechtował w zwarciu jeszcze była nadzieja, ale ten zostal klinicznie usunięty przez Maharaja. Następnie nowa piłka dokończyla dzieła. Bairstow (9) ponowne zawiódł, Buttler (22) próbował grać, ale każda precyzyjna piłka podcinała mu skrzydła. Drugi innings Anglików zakończył się po 93 seriach z wynikiem 268.

Anglicy przegrali 1. Test różnicą 107 ranów. Po niepewnym występie zespołu w Nowej Zelandii – dwa Testy i przegrana 0-1 – pojawia się wiele znaków zapytania co do strategii angielskich selekcjonerów. Kwestią najbardziej kontrowersyjną jest brak spinnera w angielskiej ekipie. Atak składąjacy się z czterech szybkich miotaczach jest repetatywny i przewidywalny. Root dorywczo gra jako spinner, ale obarczenie jego takim obowiązkiem w dodatku do bycia kapitanem oraz kluczowym batsmanem jest wręcz nieodpowiedzialne. Następny Test zaczyna się w Kapsztadzie już w piątek 3 stycznia 2020.

Jerzy ‚Jurand’ Suchodolski

30 grudnia 2019

Ashes 5. Test: The Oval

The Oval to odpowiednik krykietowej Bohemy, pole znajduje się po południowej stronie Tamizy. Symbol charakterystyczny to wieże gazowe, które mieszczą się tuż obok trybun. Dawno już nieużywane. Za kilka lat znikną zapewne całkowiecie, ponieważ terenem zainsteresował się jeden z deweloperów. W 5. Teście (12-16 sierpnia 2019) Roy już się nie pojawił, niestety ten przeszczep z białej piłki się nie powiódł. Na ostatni mecz angielscy selekcjonerzy powołali Currana, Woakes także wrócił do składu. Australijczycy natomiast dali szansę Mitchellowi Marshowi, który zajął miejsce kontuzjowanego Heada (dłoń), Siddle także wrócił do składu. Plansza na Ovalu słynie ze swej przewidywalności, jest to optymalna scena do Testowego battingu. Dlatego wybór Paina gry w polu zaskoczył absolutnie wszystkich.

Cummins rozpoczął agresywnie w ataku, a Burns bardzo spokojnie na odbiorze. Hazelwood nacierał w tym samym stylu, Denly natomiast, któremu zaledwie dzień wcześniej urodziła się córka, także grał pewnie. Można było odnieść wrażenie, że wszystko działo się trochę stateczniej. Dopiero w dziewiątej serii polała się pierwsza krew; zagrywka Cumminsa otarła się o kij Denly’a (14), a Smith na pozycji drugiego przybocznego zdołał przejąć piłkę po komicznej żonglerce. To był jedyny wyket, który zdobyli Australijczycy tego ranka. Mimo wielu prób nie zdołali wykarczować Roota (57), który bronił się aż do 57 serii, przede wszystkim przez elementarne błędy w polu. Bilans na koniec dnia to 271-8 po 82 seriach. W centrum nadal pewnie tkwili Buttler (64*) i kultowy już Leach (10*).

Drugiego Dnia nad Oval zawitało piękne słońce. To dość ironiczne zważywszy na połowę września. Australijczycy potrzebowali jeszcze pięciu serii, aby zdobyć brakujące dwa wykety. Sumaryczny bilans Anglików to 294. Należy zauważyć doskonały występ Marsha, który po raz pierwszy w karierze zdobył pięć wyketów. Warner ponownie musiał zmierzyć się z Broadem, to była jego ostatnia szansa, aby się zrehabilitować i udowodnić, że jednak umie znaleźć odpowiedzi na kąśliwe pytania angielskich miotaczy. Mimo, że udało mu się uniknąć kaczki to jednak Archer usunął go już w drugiej serii za jedyne 5. Harrisa (3) także wyeliminował Archer. Następnie Smith był mocno tetsowany przez Archera i otworzył swoje konto dopiero w dziewiątej piłce. Labuschane (48) towarzyszył swojemu pierwowzorowi, ale jego także usunął Archer. Ironicznie Smitha (80) usunął Woakes. Australijczycy nie dograli nawet do końca dnia, ustąpili pola z wynikiem 225, nadal 69 runów za Anglikami.

Ashes 5. Test (Czwarty Dzień). The Oval (Londyn). 15 września 2019.

Trzeciego Dnia gospodarze już pewnie powiększali przewagę. Burns (20) oraz Root (21) zbudowali podwalinę pod dalsze działania. Drugą sesję tego dnia, kluczową tercję całego meczu, rozegrał duet Denly i Stokes. Australijczykom brakowało pomysłów lub też już myśleli o powrocie na południową półkulę. Denly wydawał się pewnie zmierzać do swojej pierwszej Testowej setki, ale pechowo wyeliminował go Siddle; piłka odbiła się od nogi, otarła się o krawedź, a Smith przejął ją w kordonie. Zabrakło sześciu runów. Anglików wyeliminowano dopiero Czwartego Dnia rano przy wyniku 329, sumaryczne prowadzenie 398. Australijczycy mieli do zdobycia 399 i do dyspozycji niemalże całe sześć sesji. Anglicy jednak potrzebowali zaledwie trzech sesji, aby wyeliminować przeciwników. Wszystko zakończylo się już po 77 seriach. Doskonale zagrał Wade (117), który ku widocznej frustracji Archera odpowiadał płynnie na wszystkie ataki, poza tymi werbalnymi. Wade okazał się dojrzalszym zawodnikiem. Anglia wygrała 5. Test różnicą 135 runów.

Australia jedynie zatrzymuje Urnę. Aby ją przejąć musieli by wygrać ten ostatni mecz. Niestety nie zdołali zmienić passy, teraz nie wygrali w Anglii już od 18 lat. Prawie od generacji. W ostatnim meczu wydawali się już trochę odstąpić, zabrakło premedytacji i zacięcia. Być może zaważyła tutaj decyzja o grze w polu, zamiast wyboru battingu. Tego się już nie dowiemy. Anglicy wyrównali serię i tym samym ogłosili sukces, było to jednak Pyrrusowe zwycięstwo. Australijczycy grali lepszy krykiet przez wiekszość tegorocznej serii Ashes. Anglików wybroniły jednostki, które w dwóch przypadkach marginalnie powstrzymały Australię.

Jerzy ‚Jurand’ Suchodolski

22 września 2019

Ashes 4. Test: Old Trafford

Czwarty z pięciu Testów. Stan po trzech spotkaniach: 1-1. Aby jeszcze podtrzymać szansę na odbicie Urny Anglia potrzebowała zwycięstwa przed ostatnim piątym starciem, natomiast wygrana Australii była wystarczająca, aby koncept The Ashes pozostał na Antytpodach. ‘Koncept’, ponieważ Urna nigdy nie opuszcza murów MCC. Po trzech morderczych Testach składy obu zespołów uległy znacznej erozji. Anglicy przesunęli Roya na czwartą pozycję, a zastąpili go Denly’em, dodatkowo Woakes ustąpił miejsca Overtonowi. Australia: Smith wrócił po kontuzji, ale to Khawaja musiał pauzować, ponieważ Labuschange pozostał w zespole. Starc dołączył do kwartetu australijskich miotaczy w zamian za Siddle’a.

Manchester o tej porze roku raczej nie kojarzy się z krykietem, mecz rozpoczął się w środę 4 września 2019, tak późno jeszcze tutaj nie rozegrano Testu. Kapitan Paine ponownie miał szczęście – wybrał batting, pomimo mocno jesiennej aury. Mecz rozpoczął się o czasie, ale druga sesja zaczęła się już po herbatce. Wiał tak silny wiatr, że w pewnym momencie zdjęto drążki z zestawu, ale kontynuowano grę. Trzecia sesja też się nie odbyła. Australia uciułała 170-3 po zaledwie 44 seriach. Z tarczą zszedł Smith (60*) oraz Head (18*). Drugiego Dnia pogoda się uspokoiła, to niejako wyjaśniało decyzję Paine’a. Debiutujący duet Broad oraz Archer operował zaskakująco sprawnie i już po 30 minutach usunęli Heada (19), Wade (16) natomiast został wyeliminowany przez spinnera Leacha. Smith (173*) oraz Paine (58*) pewnie dotrwali do deklaracji o 18.30 przy stanie 497-5. Iście mamuci wynik. Anglicy pojawili się na planszy tylko na godzinę, ale musieli grać de facto  o zmierzchu. Tylko nowy otwieracz Denly (4) został odesłany do pawilonu w siódmej serii. Wynik Anglików na koniec dnia to 23-1 po 10 seriach.

Trzeciego Dnia, jak na zawołanie, deszcz ponownie wrócił, więc porannej sesji nie było, a grę rozpoczęto po lunchu. Rozegrano tylko 64 z zaplanowanych 98 serii. Burns (81) i Root (71) okopali się na środku pola i wydawali się nie do ruszenia. Dopiero na sam koniec dnia polegli, kiedy wszyscy byli przekonani, że dotrwają do Czwartego Dnia, Roy (22) oczywiście także dołączył. Wszystkich trzech usunął niezawodny Hazlewood. Na polu walki zostali Stokes (26) i Bairstow (17), których to dnia następnego zneutralizował rządny krwi Starc. Anglia dotrwała zaledwie do 107 serii, osiągając bilans 301. Deficyt: 196.

Drugie rozdanie Australii zaczęło sie tradycyjnie: Warner zszedł za 0 już w pierwszej serii, jego nemesis Broad ponownie tryumfował. Miłe złego początki. Plan Australijczyków był prosty; grać agresywnie do 18.30, a następnie ponownie zmusić Anglików do obrony tuż przed zachodem słońca. W sumie rozegrali tylko 41 serii i ponownie zadeklarowali przy stanie 186-6. Prowadzenie 386, pamiętali pewnie to pechowe 358 z Headingley. Cummins usunął Burnsa (0) oraz Roota (0) odpowiednio trzecią i czwartą piłką gambitu. Status quo po pierwszej serii to niespotykane na tym poziomie 0-2. Anglicy zakończyli dzień przy stanie 18-2. Bagatela, nadal mieli 365 do nadrobienia.

Ashes 4. Test (Piąty Dzień). Old Trafford (Manchester). 8 września 2019.

Piątego Dnia już nie było niespodzianek pogodowych, ale plac w środku pola lśnił mocno nawilżoną nawierzchnią. Anglicy wiedzieli doskonale, że w tej sytuacji nie są w stanie wygrać, ale jeżeli nie pozwolą się wyeliminować to doprowadzą do remisu. Australia z kolei potrzebowała ośmiu wyketów, aby umownie zachować Urnę. Stokes (1) honorowo zszedł z pola przyznawszy się do krawędzi, której nie zauważył sędzia. Denly (53) grał doskonale, następnie spółki Buttler (34) – Overton oraz Overton – Leach byli wręcz nieporuszeni. Z każdą rozegraną serią szanse Anglików rosły, Australijczycy przeżywali kryzys w polu ukrywając bezsilność. Paine musiał uciec się do fortelu i w ataku wystawił Labuschagne, który ciętą piłką usunął w końcu Leacha (12) na godzinę przed końcem gry. Pięć minut później Hazlewood przyszpilił Overtona (21) jadowitym LBW. Australijczycy wygrali różnicą 185 runów i na tym etapie serii zachowują The Ashes. Jest to ogromne osiągnięcie, ponieważ po raz pierwszy od 18 lat przejmują Urnę na obczyźnie. Następny wygrany mecz – The Oval (12-16 września 2019) – będzie kropką nad i.

Jerzy ‚Jurand’ Suchodolski

9 września 2019

Ashes 3. Test: Headingley

Headingley jako arena krykietowa czasy świetności ma już za sobą. Obiekt sprawia wrażenie trochę zaniedbanego. Systematyczne mżawki w Leeds tylko utrwalają tę impresję. Charakterystyczne jupitery w kształcie róży, emblematu Yorkshire, to estetyczny akcent, który doskonale współgra z kubistyczną mozaiką Pawilonu Carnegie.  W drodze powrotnej z meczu zawsze należy zajrzeć do pubu Headingley Taps, ostoi krykietowych fanatyków. Po 2. Teście na wokandzie pojawiło się zagadnienie wstrząśnienia mózgu. Smith został profilaktycznie wycofany z 3. Testu, Labuschagne kontynuował w roli zmiennika. W zespole Australii były także dwie inne zmiany: Harris za Bancrofta oraz Pattinson za Siddle’a. Anglicy natomiast bez zmian, przesunęli tylko Buttlera na siódmą pozycję w sekwencji battingowej.

Pierwszy Dzień (22 sierpnia 2019) rozpoczął się z opóźnieniem, a deszcz uniemożliwiał grę jeszcze dwa razy. Dla odmiany Anglia wywalczyła prawo wyboru i podjęła trudną decyzję ataku. Plansza w Headingley słynie z nieprzewidywalności, podobno dopiero po dwóch dniach udaje się ją ujarzmić. Anglicy postanowili wykorzystać Australijczyków do tego celu. Nowy otwieracz Harris (8) został usunięty przez Archera już w czwartej serii, natomiast batalia Broada z Warnerem (61) trwała aż do popołudnia, aż zakończył ją Archer. Broad natomiast usunął Khawaja’ę (8). Labuschagne (74) kontynuował swoją doskonałą formę z Lord’s. Pierwszego Dnia Australia zdobyła 179 runów po zaledwie 52 rwanych seriach.

Drugiego Dnia Testu nie było ani  kropli deszczu. To tylko wydawało się potwierdzać strategię Anglików. Burns (9) oraz Roy (9) pewnie wkroczyli na bieżnię, ale po 10 seriach nie było już po nich śladu. Roota (0) także zabrali ze sobą. Australijscy miotacze grali doskonale, wspomagani przez kordon straży przybocznej. W szczególności Warnera, który jak nawiedzony grał na pozycji pierwszego slipa, wyłapując cztery bardzo trudne piłki. Angielscy batsmeni, mimo doskonałych warunków pogodowych, nie byli w stanie przebić się do liczb. Schodzili po kolei z cyframi obok nazwisk. Jedynie profesor Denly zdobył 12. Po 28 seriach Anglia ustąpiła pola z dorobkiem 67. Najniższy wynik przeciw Australii od 1948 roku. Australijczycy mieli dwie i pół sesji na planszy dla siebie. Ich bilans na koniec dnia: 171-6, prowadzenie 283. Grali jeszcze przez całą poranną sesję Dnia Trzeciego. Total: 246, prowadzenie 358. Test oraz Urna wydawały sie zmierzać tylko w jednym kierunku – na Antypody

Ashes 3. Test (Czwarty Dzień). Headingley (Leeds). 25 sierpnia 2019.

Finalny gambit Anglików wstępnie potwierdził tę hipotezę. Otwieraczy ponownie usunięto za drobne w przeciągu siedmiu serii. Plansza jednak kompletnie się wygazowała i Root (77) z Denly’em (50) grali pewnie przez wiekszość dnia.  Syzyfowy batting Stokesa zaowocował zaledwie dwoma runami z 50 piłek (sic!). Czwartego Dnia rano deficyt nadal wynosił 203 przy stanie 156-3.

Po tym jak Root (77), Bairstow (36) i Buttler (1) zostali odprawieni, Stokes wziął na siebie odpowiedzialność za ratowanie Testu i tym samym tej edycji Ashes. W końcowych 10 seriach jego kompanem był Leach (1*) – numer 11. Jako doświadczony numer Pięć rotował sprytnie odbiór, a następnie uderzał czwórki i szóstki. Wszystko w widowiskowym stylu T20 – sukcesywnie wżerając się w rzekomo nieosiągalny dorobek Australii. Stokes (135*) zakończył wszystko czwórką w 126 serii, tuż przed herbatką. Podczas tego epickiego innigsu przeszedł matamorfozę z cynicznego Syzyfa w krykietowego Herkulesa walczącego z Hydrą australijskich miotaczy. Anglia wygrała jednym wyketem, kontynuując kontratak, który rozpoczęli na Lord’s. Stan po trzech meczach 1-1. Pozostały jeszcze dwa Testy w serii.

Jerzy ‚Jurand’ Suchodolski

27 sierpnia 2019

Ashes 2. Test: Lord’s

Lord’s. Matecznik, kolebka, a obecnie świątynia krykieta. Bezdyskusyjnie jest to wspaniały teatr. Z jednej strony kanoniczny Pawilon, z drugiej futurystyczne Centrum Dziennikarskie. Tradycja i przyszłość. Na teren obiektu można wnosić własny alkohol. Podczas rozgrywek często mają miejsce dekadenckie sceny: publika strzela na trybunach szampanem, a korki lądują na perfekcyjnie utrzymanej murawie. Po 1. Teście cała Anglia żyła jednym pytaniem: jak wyeliminować Smitha. Nawet emeryci na przystankach autobusowych rozważali tę kwestię. Zmiany w zespołach: Leach za Aliego, Hazlewood za Pattinsona.

Test miał się zacząć w czwartek 14 sierpna 2019. Nie zagrano jednak ani jednej piłki. Kapryśne angielskie lato postanowiło nawilżyć trawniki. Drugiego Dnia wyjrzało słońce. Australia ponownie poprawnie odgadła rzut monetą i ku zdziwieniu wszystkich wybrała grę w polu. Otworzyli Burns i Roy. Duet w ataku to Cummins i Hazlewood. Ten drugi nie grał w 1. Teście, ale od razu uderzył w inicjalnej serii. Roy zmierzył się tylko z trzema piłkami i zszedł za 0. Tego dnia grano do 19.00, aby chociaż częściowo nadrobić trzy stracone sesje. Anglia zakończyła swoje rozdanie bilansem 258. Australia pojawiła się na środku późnym popołudniem. Nagle aura się zmieniła, jakby ktoś przerzucił wajhę. Zachmurzyło się. Archer debiutował w ataku, ale pod górkę vis-a-vis Pawilonu. Publika piała z zachwytu na jego widok, Archer jednak wydawał się tego nie słyszeć. Mimo sztucznego skupienia nie zdobył wyketu w tej sesji. To Broad ponownie usunął Warnera (3) piłką, która przez furtkę klinicznie oskalpowała paliki z drążków.

Trzeciego Dnia rozegrano tylko jedną partię, skończono tuż przed 13.00 po 24 seriach. Palec deszczu od rana wolno przesuwał się nad Londyn z zachodu, aż w końcu wskazał na Lord’s.  Dziewiczy wyket Testowy Archera to australijski otwieracz Bancroft (13), który został wręcz przybity LBW. Średnie prędkości miotania plasowały się pomiędzy 137 a 145 km/h. Jako numer czwarty wyszedł Smith. Archer rozpoczął swój zadziwiająco krótki nabieg i posłał piłkę w kierunku Smitha z predkością 150 km/h. To był tylko prolog tego, co miało nadejść później. Bilans Australii po Trzecim Dniu to 71-4. Deficyt 187.

Ashes 2. Test (Czwarty Dzień). Lord’s (Londyn). 17 sierpnia 2019.

Sobota. Czwarty Dzień Testu, zazwyczaj decydujący. Tym razem jednak nie był, z powodu pięciu odwołanych sesji. Wade (6), a później Paine (23) wspierali Smitha grając rozważnie. Archer zamienił kierunki, tzn. miotał od strony Pawilonu, teraz miał z górki i z wiatrem. Jedną z piłek trafił Smitha w lewą rękę, po czym dosłownie ściął go pierwszą piłką następnej serii. Ugodził Smitha w szyję piłką o rekordowej prędkości 155 km/h. Ten upadł na ziemię i otrzymał polecenie od lekarza, aby zejść z planszy. Siddle (9) musiał odebrać pozostałe piłki. Smith (92) wrócił jeszcze, uderzył parę czwórek, ale został wyeliminowany LBW przez Woakesa. Bilans Australii po pierwszym innigsie to 250. Zabrakło 8 do parytetu. Anglicy niechętnie bronili się jeszcze przez blisko dwie godziny do 19.00. Zgodnie z tradycją Roy (2) został usunięty wcześnie, tym razem przez Cumminsa, który także następną piłką wyeliminował Roota (0). Weteran Siddle odesłał Denley’a (26) i Burnsa (29). Bilans na koniec Czwartego Dnia: 96 za 4.

Piątego Dnia Stokes (115*) okopał się i do 90tki jechał ostrożnie. Później wrzucił czwórki i szóstki. Buttler (31) i Bairstow (30*) także przyspieszyli. Australia potrzebowała zdobyć 266 w 48 serii, aby wygrać; albo wybronić się przez dwie sesje, aby zremisować. Teraz to Australijczycy ratowali Test. Bohaterem stał się zmiennik Smitha, Labuschagne (59), który jako debiutant musiał stawić czoła Archerowi. Anglicy grali do końca, ale mecz zakończył się remisem. To Anglia jednak przejęła czasowo inicjatywę w tej edycji Ashes.

Jerzy ‚Jurand’ Suchodolski

19 sierpnia 2019