Immunitet

Sędziów na polu krykietowym jest zawsze dwóch; jeden nadzoruje proces miotania, drugi obserwuje terytorium batsmana. Zamieniają się miejscami po każdej serii. Kwestie sędziowania zgłębiam en passant śledząc od 30 lat mecze testowe. Czasami mam nawet możliwość wykorzystania tej wiedzy w praktyce, sędziując improwizowane weekendowe rozgrywki. Arbiter na polu krykietowym nie posiada gwizdka, ale ma immunitet. Jest wyrocznią. Jego werdykty są ostateczne i niepodważalne. Dlatego decyzje, które podejmuje muszą być naprawdę przemyślane i sprawiedliwe. Na meczach amatorskich jest wiele przypadków kiedy to zawodnik nie zgadza się z decyzją sędziego i czasami ma nawet rację, ale zazwyczaj jednak po krótkim proteście i tak schodzi z boiska.  Ostrzejsza wymiana zdań z sędziami to w krykiecie nadal wyjątek, a nie reguła. Aczkolwiek są przypadki bardziej butnych zawodników.

Kwestii spornych jest mnóstwo. Ta najbardziej newrlagicza to oczywiście LBW (ang. leg before wicket). To scenariusz gdzie batsman nie uderzył piłki kijem i należy wydedukować czy piłka trafiłaby w zestaw, który znajduje się za nogami batsmana. Jest tutaj ogromne pole do interpretacji dowodów. Główny problem to fakt, że należy osądzić gdzie piłka ‘byłaby’, a nie gdzie ‘była’.  W wielu przypadkach decyzja sędziego samouka najzwyczajniej może być wynikiem jego wybrakowanej wiedzy oraz presji 11 krzyczących zawodników. To syndrom marionetki; sędzia, który w ułamku sekundy bez zastanowienia, pod wpływem presji sytuacji podnosi rękę do góry, odsyła często niewinnego batsmana do pawilonu.

Sędzia na polu krykietowym powinien być stoikiem, ponieważ do poprawnej decyzji wymagany jest kompletny wręcz brak emocji. Plus oczywiście znajomość wszelakich niuansów zapisów w prawach krykieta. Ta niezawisłość szybko staje się bardzo niebezpiecznym narzędziem, jeżeli sędzia nie zna dokładnie zasad lub też po prostu źle je interpretuje. Dobry sędzia jest niewidoczy na polu, koryguje zaledwie naturalny przebieg gry. Sędzia szarlatan ingeruje w mecz często nieprzemyślanymi decyzjami, które zaburzają ten kruchy balans pasywnej agresji panującej na boisku. Krykiet nie jest sportem kontaktowym, nie w sensie literalnym, jest jednak tutaj dużo przemocy ubranej w rytuał oraz tradycję.

Błędy sędziowskie przydarzają się także w meczach na najwyższym poziomie. Przykładem jest niedawny finał Mistrzostw Świata: Anglia versus Nowa Zelandia na Lord’s (14 lipca 2019). W tym przypadku po czwartej piłce ostatniej serii (49.4) naliczono o jeden run za dużo, co de facto doprowadziło do dogrywki, a następnie dramatycznej wygranej Anglii w tzw. super over. Scnariusz: piłka po odrzucie z pola odbiła się od kija dobiegającego do linii Stokesa i potoczyła się do liny. Za bandę naliczono cztery runy, a za przebiegnięcia naliczono jeszcze dwa. Razem sześć. Stokes pozostał na odbiorze i doprowadził do dogrywki. Post factum okazało się, że to był ewidentny błąd sędziowski, ponieważ powinien zostać doliczony tylko jeden run: ten dokończony w momencie odrzutu (paragraf MCC 19:8).  Co razem dałoby pięć – w rezultacie zamiast Stokesa na odbiorze grałby Rashid, który jest miotaczem.

Sędziowanie meczu krykieta to zawsze ogromne wyróżnienie i odpowiedzialność. Jest to wręcz unikalne doświadczenie. Krykiet jest umowną inscenizacją działań wojennych; jedna drużyna atakuje, druga się broni. Bieżnia jest oblegana przez 11 zawodników, a dwóch batsmanów broni wąskigo przyczółka i drewnianyhch zestawów jak umownych sztandarów. W tym kontekście nasuwa sie analogia fotografii wojennej. Sędzia jest w centrum akcji i nie biorąc w niej udziału odgrywa jednak kluczową rolę.

Jerzy ‚Jurand’ Suchodolski

26 lipca 2019

Mistrzostwa Świata

Wczoraj Anglia zdobyła Mistrzostwo Świata w krykiecie. Był to dramatyczny finał, a o zwycięstwie zadecydowała ‘statystyka’, ponieważ nawet po dodatkowej serii (super over) nadal był remis. W rozgrywkach wzięło udział 10 zespołów: Afganistan, Anglia, Australia, Bangladesz, Indie, Indie Zachodnie, Nowa Zelandia, Pakistan, RPA oraz Sri Lanka. Anglia nigdy wcześniej nie zdobyła tytułu Mistrza Świata, aczkolwiek już trzykrotnie była w finale.

Format One Day International (50 serii) oraz system rozgrywek, gdzie każdy gra z każdym. Podejście bardzo sprawiedliwe. Nie ma tutaj możliwości, że dany zespół dostaje się do półfinalu, ponieważ na etapie rozgrywek grupowych miał na drodze słabszych przeciwników.  Na przestrzeni siedmiu tygodni rozegrano 48 spotkań: 45 w fazie grupowej plus dwa półfinały i finał. Byłem na trzecim meczu: Afganistan versus Australia, mecz dzień/noc, który zaczął się o 13.30 w Bristolu (1 czerwca 2019). Można twierdzić, że było to spotkanie najsilnijeszgo zespołu, Australia zdobyła Mistrzostwo cztery lata temu z bieniaminkiem i tym samym wynik był do przewidzenia. Należy jednak docenić rozwój krykieta w Afganistanie podczas tych ostatnich 10 lat. Po raz drugi zakwalifikowali się do Mistrzostw Świata wygrywając po drodze między innymi z Indiami Zachodnimi.

Afganistan versus Australia (3. Mecz Mistrzostw Świata). Bristol. 1 czerwca 2019.

Brak ogrania Afganistanu został bardzo szybko obnażony podczas pierwszych dwóch serii. Shahzad (0) i Hazratullah (0) otworzyli batting, ale zostawili po sobie puste konto. Tego pierwszego już swoją trzecią piłką klinicznie usunął Starc, a drugiego zaledwie drugą piłką wyeliminował Cummins, aczkolwiek przy rutynowej asyście WK. Dwie serie i dublet. Zampa – spinner, który zastępował Lyona – wyeliminował dwóch następnych: Hashmatullah (18) oraz Rahmat (43). Numer 7 Najibullah (51) pokazał pełen klasy poziom fechtunku, którym przez ponad godzinę powstrzymywał Australię. Mimo tego innings Afganistanu zakńczyl się zaledwie po 38 seriach ze skromnym dorobkiem 207 runów.

Pogoda w Bristolu zazwyczaj bywa bardzo zmienna, ale tego dnia słonce świeciło mocno nawet póznym popołudniem. Finch (66) i Warner (89*) otworzyli. Tego drugiego powitało wrogie mruczenie tłumu; rezultat afery z papierem ściernym, która miała miejsce w marcu ubiegłego roku podczas meczu testowaego z RPA. Nie miało to jednak większego wpływu na Warnera, który grał pewnie. Odpierał atak Afganistanu grając solidnie w obronie oraz systematycznie punktując z tych łatwiejszych piłek. W 17 serii na środek wyszedł Khawaja za Fincha, dodał 15. Następnie w 35 serii pojawił się Smith (18), na którego widok tłum ponownie zaczął mruczeć. Zesłanie do czyścca za traktowanie piłki papierem ściernym nadal trwa. Zwycięski innigs Australii zakończył Maxwell (4*) już w 35 serii.

Afganistan nie wygrał ani jednego spotkania podczas tych Mistrzostw, aczkolwiek z Indiami przegrali zaledwie 11 runami. Australia została wręcz rozgromiona w półfinale przez Anglię – ta druga przegrała toss, została zmuszona do gry w polu, następnie wyeliminowała Australię za 223 w 49 seriach. W odpowiedzi zdobyła 226 w zaledwie 32 seriach tracąc tylko dwa wikety. Edgbaston jest nadal fortecą, której Australia nie jest w stanie zdobyć. Kolejna edycja Mistrzostw Świata odbędzie się w Indiach: luty – marzec 2023. To jednak za cztery lata. Co ważniejsze następna seria The Ashes zaczyna się już w czwartek 1 sierpnia 2019 właśnie na Edgbaston. Anglia ma urnę do odbicia, a Australia zapewne nadal pamięta tą upokarzającą przegraną w półfinale. To wszystko tylko dodaje oliwy do ognia.

Jerzy ‚Jurand’ Suchodolski

15 lipca 2019

To był Test

Obecnie jest tylko 12 drużyn na świecie, które oficjalnie mogą rozgrywać mecze Testowe. Polski nie ma na tej liście i raczej długo nie będzie, ale to nie oznacza, że nie można tej odmiany krykieta ‘przetestować’ na naszych mazowieckich równinach. Główna różnicą między Testami a T20 czy też ODI jest fakt, że tutaj aby wygrać należy wyeliminować drużynę przeciwną dwa razy. Mecz nie kończy się po tych umownych 20 czy też 50 seriach, ale w wersji najbardziej ekstremalnej, po pięciu dniach. Każdego dnia należy rozegrać 90 serii, piłka wymieniana jest na nową po 80 seriach. To sprawia, że Test jest swoistym testem wytrzymałości fizycznej oraz odporności psychicznej.

Z okazji pięciolecia Warsaw Hussars Cricket Club (WHCC) warszawska drużyna postanowiła zorganizować mecz Testowy, taki jedniodniowy, który odbył się w sobotę 6 lipca 2019 w Starych Babicach. Zachowując główną zasadę, że aby wygrać należy wyeliminować przeciwników dwa razy. Udało się zebrać 22 zawodników. Eklektyczna mieszanka obecnych członków klubu, paru weteranów (którzy w 2014 zakładali klub), starą gwardię (która od pięciu lat gra systematycznie) oraz kilku nowicjuszy. Zaangażowanie tych ostatnich było najbardziej budujące, ponieważ to dowód, że pięć lat, czasami syzyfowej pracy WHCC, nie poszło jednak na marne.

Przed Testem. Stare Babice. 6 lipca 2019.

Mecz zaczął się punktualnie o 11.00. Szymone (14) oraz debiutant Marek otworzyli batting. Do ataku ruszył Pioter i Kartic. Marek (9) ze stoickim spokojem bronił się przez parę serii. Jako numer trzy wystąpił Adam D. (17), także debiutant, który ustabilizował sytuację skupiając się na temperowaniu nowej piłki przez następne 10 serii. Co doprowadzało miotaczy do widocznej frustracji, wymuszając także zmianę WK. Piotr (0) i Brian (0) nie mieli szczęścia, ale ustrzelenie kaczki zdarza się nawet najlepszym. Sandeep (87) jako numer pięć okazał się tą brakującą kotwicą. Jako kapitan dał przykład jak należy grać. Pierwszy Prezes WHCC Kuba pewnie dodał 10 runów. Natomiast Jurand (1), Stasiu (2), Khushil (1) oraz Sagar (1*) zdołali razem dorzucić tylko drobniaki. Innings zakończył się po 33 seriach wynikiem 180.

Po krótkiej przerwie Marcin (2) i Dawid (0) rozpoczęli ripostę. Pierwsza fala ataku to duet Khushil oraz Sandeep. Obaj doskonale wiedzieli jak wykorzystać atrybuty nowej piłki, nawet na wilgotnej, betonowej bieżni, która po deszczu kompletnie zwolniła. Julka (0) broniła się dzielnie, ale podstępny spin Stasia był skuteczny. Fundamentem inningsu niespodziewanie okazał się debiutant Jeremi (39), który przez blisko 20 serii nie tylko skutecznie niszczył piłkę, ale także systematycznie punktował. Kajtek (0) nie zdołał niestety pokazać swoich instynktownych umiejętności battingowych, Pioter (8) także nie zagrał na miarę swoich możliwości. Adam Z. potraktował Test dosłownie zdobywając 3 runy z 41 piłek. Kartic (31) natomiast rozkręcał się z premedytacją, ale jego zmiana została ucięta stumpingiem uskutecznionym przez Juranda z miotania Sagara. Łuki (13) grał pewnie sprytnie rotując odbiór. Faroq (40*) i Sameer (7*) dograli do końca. Wynik o godzinie 18.00: 195 za 9 po 65 seriach.

Siedem godzin krykieta podczas których rozegrano w sumie 98 serii. Wynik spotkania: remis. Potrzebny byłby przynajmniej jeszcze jeden dzień, aby wyłonić zwycięzców. Nikt jednak nie spodziewał się, że jedna z drużyn będzie się skutecznie bronić aż do samego końca. Ten ekperyment okazał się prawdziwym testem dla wszystkich zawodników, ponieważ zmęczenie bardzo szybko przekładało się na jakość gry. Obaj kapitanowie mieli sporo pracy, aby utrzymać w ryzach emocje poszczególnycn zespołów. Mimo skróconej formy, był to prawdziwy Test.

Jerzy ‚Jurand’ Suchodolski

9 lipca 2019