Ashes 1. Test: Edgbaston

Pierwszy z pięciu Testów tegorocznej serii Ashes (1-5 sierpnia 2019). Australia wygrała ostatnią edycję 4-0. Trójka zamieszana w aferę z papierem ściernym – Bancroft, Smith, Warner – wróciła już z banicji. Arena inauguracyjnego Testu to Edgbaston, gdzie Australia nie wygrała od 2001 roku.  Skład Anglii: Roy, Burns, Root (k), Denley, Buttler, Stokes, Bairstow (WK), Ali, Woakes, Broad i Anderson. Australia: Warner, Bancroft, Khawaja, Smith, Head, Wade, Paine (k, WK), Cummins, Pattinson, Lyon i Siddle.

Nowy Australijski kapitan wybrał batting. Rozpoczęli Warner oraz Bancroft. Nie wyglądali jednak zbyt pewnie stojąc na planszy. W ataku Anderson i Broad, w tle nadal nienawistnie mruczący tłum. Broad usunął Warnera (2) w czwartej serii, a Bancrofta (8) w ósmej. Z pola zniknął także Anderson, zabrano go do szpitala, aby zbadać odnowioną kontuzję łydki. Persona non grata Smith (144) wyszedł jako numer cztery, a zszedł po blisko sześciu godzianch inspirującej krykietowej pokuty. Tylko Head (35) i Siddle (44) dorzucili coć znaczącego. Po 45 seriach dorobek Australii to 122 za 8. Sytuacja wydawała się wręcz krytyczna. Syna marnotrawnego Smitha wyeliminowano dopiero w 81 serii przy wyniku 284.

Ashes 1. Test (Piąty Dzień). Edgbaston (Birmingham). 5 sierpnia 2019.

Anglicy przetrwali parę serii pod koniec pierwszego dnia, a prawdziwa riposta zaczęła się następnego poranka. Burns (133) stał się maszynistą, a reszta angielskiej drużyny przypominała pasażerów. Fechtował przez blisko osiem godzin; cały piątek i sobotę rano. Bardziej ortodoksyjni wierni krykieta kwestionują technikę Burnsa. Owszem, nawykami przypomina trochę samouka Younisa Khana. To kosmetyka jednak, a tutaj chodzi o skuteczność. Po usunięciu Burnsa pociąg się nagle zatrzymał. Anglia została wyeliminowana po 136 seriach z dorobkiem 374. Prowadzenie 90 runów. Drugie rozdanie Australii to kopia pierwszego – duet otwarcia powtórnie szybko usunięty, Khawaja (40) ustabilizował sytuację, a Smith (142) ponownie pokutował na środku pola przez następne sześć godzin. Tym razem zamieniając się niemal w świętego. Przynajmniej w oczach Australijczyków. Wade (110) także dorzucił tonę na barki Anglików. Australia tak się rozegrała, że dwóch zawodników nawet nie musiało wyjść z pawilonu. Zadeklarowano w niedzielę wieczorem, po 112 seriach, przy stanie  487 za 7.

Angielskich otwieraczy wzięto ne celownik zaledwie na siedem serii pod koniec czwartego dnia. Wybronili się pewnie. Myśl przewodnia Anglików dnia ostatniego to uratować, tzn. doprowadzić do remisu, ten pierwszy Test. Australijczycy mieli jednak trochę inne zamysły. Kombinacja szybkiego miotania oraz spinu okazała się skuteczna. Cummins zdjął cztery skalpy, a Lyon sześć (w całym meczu 10). Weteran Siddle zagrał doskonale, w drugim innigsie nie zdobył wicketu, ale miotał perfekcyjnie. Do 30 serii ostatniego dnia Anglia trzymała się pewnie, po obiedzie jednak angielska sekwencja battingowa zamieniła się w skruszoną procesję: Buttler (1), Bairstow (6), Stokes (6), Ali (4), Broad (0), Woakes (37), Anderson (4*). Ostatniego wysłano na środek pomimo kontuzji, nie mógł nawet biegać.

Australia wygrała różnicą 251 runów. Forteca Edgbaston zdobyta po 18 długich latach. Test przejdzie do historii jeszcze z jednego powodu: jakość sędziowania przypominała tragikomedię. Blisko dziesięć decyzji zostało anulowanych po odwołaniu zawodników. Drugi Test odbędzie się na Lord’s 14-18 sierpnia 2019. To jedna z ulubionych lokalizacji Australijczyków, będzie z górki. Dieta białej piłki odbiła się Anglikom czkawką, ich system wyprodukował batsmenów, którzy nie umieją grać Testowo myśląc tylko o instynktownym biciu czwórek i szóstek. Czerwona piłka wymaga jednak myślenia, a raczej przemyślenia.

Jerzy ‚Jurand’ Suchodolski

9 sierpnia 2019

Renesans

Warszawska krykietowa Husaria fechtuje od pięciu lat. Historia klubu przypomina typowy innings, gdzie to suma dokonań każdego z zawodników na polu przekłada się na sukces całego zespołu. Krykiet jest najbardziej indywidulanym ze sportów drużynowych, ale jest to także dyscyplina gdzie jeden zawodnik – sam – bardzo mało może zdziałać. Nonszalanckie gwiazdorzenie zazwyczaj okraszone jest porażką.

Klub powstał w czerwcu 2014 roku. Prawdopodobnie jest to pierwszy klub w historii krykieta w Polsce, który został założony z inicjatywy Polaków. Główny cel stowarzyszenia wpisany w statut: promowanie tego sportu wśród rodaków. Należy jednak pamiętać, że korzenie Warsaw Hussars Cricket Club (WHCC) zaczęły kiełkować w Warsaw Cricket Club (WCC). To tam właśnie założyciele WHCC spotkali się w 2013. Polski klub powstał rok później, ale trzeba docenić ogromne wsparcie WCC dla tych wszystkich nowicjuszy, którzy chcieli spróbować krykieta. Przede wszystkim późniejszych założycieli WHCC.

Puchar CE Natives Cricket Cup oraz Nagrody Indywidulane. Kręczki k. Warszawy. 28 lipca 2019.

Pierwsze treningi odbywały się na warszawskim Hutniku; jako pitch służyła zwykła murawa piłkarska, a wicket oznaczało się wózkiem do malowania linii kredą. Paradoksalnie sezon halowy był łatwiejszy, ponieważ parkiet zawsze gwarantował równe odbicie piłki. Pierwszy wygrany mecz zespołu także miał miejsce w hali: luty 2015 – turniej halowy w Wiedniu. Przeciwnik to zespół United Nations. Euforia polskiej szóstki, jakby wygrali z całym światem. Na następny sukces należało czekać do lipca 2016. Druga edycja Native 6s Cricket Cup. Głównym celem turnieju było umożliwienie kontynentalnym entuzjastom krykieta sprawdzenia się na swoim poziomie, na arenie międzynarodowej. Trudno jest się uczyć krykieta wychodząc na środek jako numer 11, a następnie schodząc po jednej zagrywce miotacza z nacji Testowej. Była to najbardziej widowiskowa edycja turnieju: pięć zespołów z trzech krajów (Polska, Estonia, Serbia). Rok 2017 minął bez większych sukcesów, ale klub systematycznie budował dyscyplinę oraz infrastrukturę treningową: siatki, inwestycja we Flicx (sztuczny pitch) oraz armatka.

Jesienią 2018 roku przyszedł kryzys. Kilku członków zespołu odeszło i nagle na polu walki pozostała garstka zawodników. W tym jedynie trzech założycieli. WHCC z trudem przetrwało do przedwiośnia 2019 roku. Obecnie jednak Klub przeżywa renesans. Przyjęto 11 nowych zawodników. To cały skład. Klub utrzymuje się tylko ze składek, więc każda nowa osoba dokłada cegiełkę do funkcjonowania stowarzyszenia. W szczególnosci cieszy fakt, że młodzi zawodnicy wstępują do Klubu mogąc dorastać z krykietem. To dowód, że pierwotne założenie Klubu były jak najbardzej poprawne. Najlepszym przykładem jest niedawny, piąty już, turniej CE Natives Cricket Cup, gdzie trzy z czterech nagród indywidulnych trafiły do zespołu polskiego, a dwie z nich do przedstawicieli młodzieżówki.

Każdy kraj buduje własne tradycje krykietowe, są one uzależnione od temperamentu oraz kultury danej narodowości. W tym momencie należy podziękować kustoszom krykieta z nacji Testowych, którzy przez pięć ostatnich lat systematycznie wspierali WHCC, pozwalając jednocześnie, aby tradycje polskiego krykieta kształtowały się samoistnie. Bez tych ludzi WHCC byłoby uboższe, nie tylko techniczne, ale także kulturowo. Nastepujące osoby należy wyróżnić w szczególności: John Bason (Anglia), Sandeep Mulbagal Gururaj (Indie), Robin Maslin (Anglia), Mike O’Brien (Anglia), Steve Rank (Australia), Arun Prasath Subramanian (Indie). Należą się im ogromne podziękowania za całokształt wsparcia: od pracy z zawodnikami WHCC na treningach, przez pomoc ze sprzętem, aż po sędziowanie na turniejach.

Jerzy ‚Jurand’ Suchodolski

6 sierpnia 2019

CE Natives Cricket Cup Cz. 2

W niedzielę zespoły spotkały się o 10.00 rano. W nocy były mocne opady deszczu, zapowiadano także burze pod koniec dnia. Ranek był jednak słoneczny. W turnieju pozostały dwa mecze do rozegrania, więc zdecydowano się na jeszcze dłuższy format tj. 18 serii na innings, tak aby każdy miotacz miał trzy serie.

Czwarty mecz. Polska wygrała toss, ale zdecydowała się na atak. Estonia wstąpiła na Flicxa. Vaik (19) otworzył z P. Ainla (7). Zaczęło się bardzo agresywnie. Vaik uderzył czwórke, a następnie pierwsze szóstki turnieju. Flicx osiadł przez noc na miękkiej od deszczu murawie, co automatycznie przełożyło się na bardziej czytelne odbicie piłki. Polscy miotacze wydawali sie bezradni. W końcu, w czwartej serii, Vaik został klinicznie usunięty przez Sochaja. Zdradliwie wolne miotanie Zielińskiego wyeliminowało P. Ainla (7) przy asyście Suchodolskiego. Dwie piłki później Zieliński już sam poradził sobie z P. Vessik (0). Tammoja (18) okazał się bierzmem wystąpienia Estonii, grał przez osiem serii rozgrywając mądrze trudne piłki, ale uderzając także dwie czwórki. Łojewski usunął go w 14 serii przy asyście Mospana. Krasiński poradził sobie z A. Vessik (4). Na polu zostali G. Ainla (2*) oraz Loit (0*). Wynik: 107 za 5 po pełnych 18 seriach. Estonia poczuła się pewniej, ewidentnie zaczęła w końcu poprawnie czytać zachowanie piłki.

Po Turnieju CE Natives Cricket Cup. Kręczki k. Warszawy. 28 lipca 2019.

Polska odpowiedź potknęła się już w drugiej serii, kiedy usunięto Błażejczyka (5). Jako numer trzy tym razem wystąpił Sochaj (10), ale wyeliminowano go w szóstej serii. Mospan (2) został widowiskowo usunięty przec G. Ainla, który wyłapał własną piłkę. Łojewski (16) z Suchodolskim (11*) próbowali ratować polski innings, ale nie byli w stanie uderzyć żadnej czwórki. Krasiński dodał na koniec swoje (3*) runy. Po 18 seriach polski wynik to 85 za 4. Estonia pewnie wygrała czwarte spotkanie różnicą 22 runów.

Finał. Stan w meczach: 2-2. Ponownie 18 serii. Tym razem Polska postanowiła zacząć od battingu. Otworzyli Suchodolski (21*) z Łojewskim (4). Niestety ten drugi nie był w stanie kontynuować dobrej passy z poprzedniego spotkania i został usunięty przez A. Vessik metodą LBW. Numer trzy Błażejczyk (2) także został wyeliminowany przez LBW z hipnotyzującego miotania Tammoja. Kluczowy na tym etapie gry Sochaj doznał kontuzji w poprzednim meczu (plecy), więc został rozstawiony dopiero jako numer 7. Krasiński (11) towarzyszył zakotwiczonemu już na dobre Suchodolskiemu przez blisko 10 serii i był to najbardziej produktywny duet tego rozdania. Zieliński (2) odebrał sześć piłek i został wyeliminowany z winy Suchodolskiego (ang. run out). Mospan (2*)  wszedł jako numer 5. Dorobek Polski po 18 seriach to 94 za 4. Na pierwszy rzut oka trochę za mało jak na finał. Wszystko spoczęło w rękach polskich miotaczy.

Ripostę Estonii ponownie rozpoczął Vaik (1) i P. Ainla (1). Pierwszy został odesłany przez Błażejczyka już w czwartej piłce inicjalnej serii przy doskonałej asyście Mospana. Drugiego usunął Łojewski w następnej serii, tym razem z pomocą Błażejczyka. Tammoja (1) został klinicznie zneutralizowany przez Błażejczyka w trzeciej serii. Następnie Mospan wyeliminował P. Vessik (1) zagraniem LBW. Po sześciu seriach wynik Estonii to 32 za 4. Nagle polskie 94 zaczęło nabierać rumieńców. G. Ainla (0) został własnoręcznie wyeliminowany przez Mospana, a zażarcie broniąca się A. Vessik (2) uległa w końcu zagrywce dziesięciolecia autorstwa Łojewskiego. Piłka odbiła się po wewnętrznej stronie (ang. leg side) po czym nienaturalnie zmieniła kierunek o 25-30 stopni i szybko skręciła do środka, trafiając w zewnętrzny palik zestawu. Polska wygrała różnicą 55 runów już w 9 serii. Niemalże powtórka pierwszego meczu. Po trzech latach prób Polska odbiła w końcu Continental Europe Natives Cricket Cup.

CE Natives Cricket Cup Cz. 1

W miniony weekend (27-28 lipca 2019) odbyła się piąta edycja Continental Europe Natives Cricket Cup. Jest to flagowy turniej organizowany przez Warsaw Hussars Cricket Club. Kluczowym przesłaniem jest promowanie krykieta wśród autochtonów starego kontynentu, którzy podjęli krykietowe rękawice w swoich rodzimych krajach. Turniej rezegrano na terenie dwóch boisk piłkarskich w  miejscowości Kręczki k. Warszawy, a sztuczna nawierzchnia Flicx posłużyła jako pitch. W pucharze ponownie spotkały się zespoły: Polski oraz broniącej pucharu Estonii.

Zespoł Estonii: M. Vaik (k, WK), G. Ainla, P. Ainla, M. Loit, M. Tammoja, R. Usar, A. Vessik, P. Vessik. Skład zespołu polskiego: J. Błażejczyk (k), Ł. Araszewicz, S. Krasiński, M. Łojewski, J. Mospan, P. Sochaj, J. Suchodolski (WK), A. Zieliński. W sumie rozegrano pięć spotkań podczas dwóch dni.

Przed Turniejem CE Natives Cricket Cup. Kręczki k. Warszawy. 27 lipca 2019.

Pierwszy mecz: Estonia wygrała toss i wybrała batting. Już w czwartej piłce pierwszej serii padł wicket. Błażejczyk posłał szybszą piłkę, która po niespodzienie mocnym odbiciu otarła się o rękawicę P. Vessik (0), a następnie została przejęta tuż nad ziemią przez Suchodolskiego. Vaik (2) także został usunięty przez Błażyjczyka, tym razem przy asyście Mospana. Następny skalp to Tammoja (6), którego samodzielnie usunął Łojewski. G. Ainla (0) został odesłany do szatni przez Araszewicza, Mospan natomiast wyeliminował P. Ainla (4) przy asyście Krasińskiego. W ósmej serii Araszewicz czysto usunął Usara (0), tym samym kończąc innings Estonii, który zaplanowany był na 16 serii. Na polu walki została A. Vessik (1*), a dorobek Estonii to 55 runów. Polski zespół potrzebował 12 serii, aby dogonić wynik Estonii.

Drugie spotkanie także otworzył Vaik (5) z A. Vessik (0). Ten pierwszy rozpoczął innings uderzając klasyczną czwórkę po diagonalnej, ale już w pierwszej piłce drugiej serii został przyszpilony LBW przez Sochaja. Numer trzy Usar (7) w duecie z Tammoja (16) uspokoili grę na kilka serii. Spin Krasińskiego okazał się bardzo skuteczny i Tammoja musiał zejść z pola. P. Ainla (6) oraz G. Ainla (1) zostali wyeliminowani przez Araszewicza, tym razem na polu boju zostala P. Vessik (0*). Dorobek po 15 seriach: 91. Ripostę polskiego zespołu rozpoczęli Błażejczyk (31*) i Krasiński (1). Błażejczyk zszedł z pola niepokonany, osiągnowszy maksimum runów, w tym pięć czwórek. Debiutant Mospan (12) towarzyszył Błażejczykowi przez 10 serii systematycznie punktując. Sochaj (5) został niefortunnie wyeliminowany w wyniku nieporozumienia z Mospanen. Innigs zakończyli Araszewicz (0*) oraz Suchodolski (5*) przebijając wynik Estonii w ciągu 15 serii. Po dwóch rozegranych spotkaniach Polska pewnie prowadziła 2-0.

Ostatni mecz pierwszego dnia był najkrótszy, tylko 12 serii. Otworzył Araszewicz (0) z Suchodolskim (16). Vaik przekazał rękawice WK i wystąpił tym razem jako miotacz. Jego pierwsza piłka okazała się nie do odbioru odsyłając Araszewicza. Łojewski (9) grał agresywnie jak na numer trzy przystało, ale to Sochaj (20*) okazał się najbardzej efektywnym batsmanem, uderzając trzy czwórki i szybko rotując odbiór z Suchodolskim. Błażejczyk (1*) wszedł na parę piłek ostatniej serii. Wydawałoby się, że 92 runy są do wybronienia. Estonia jednak kontratakowała w trzecim meczu. Vaik (22) ponownie otworzył i w końcu zagrał na miarę swoich możliwości. Usunął go dopiero Araszewicz w 7 serii. Tammoja (19*) dograł do końca. P. Ainla (5) został wyeliminowany przez Krasińskiego, ale Estończycy przebili polski wynik już w 11 serii. Stan na koniec pierwszego dnia: 2-1 dla Polski, mimo że po trudnym starcie to Estonia wydawała się przejąć inicjatywę w turnieju.

Jerzy ‚Jurand’ Suchodolski

29 lipca 2019

Immunitet

Sędziów na polu krykietowym jest zawsze dwóch; jeden nadzoruje proces miotania, drugi obserwuje terytorium batsmana. Zamieniają się miejscami po każdej serii. Kwestie sędziowania zgłębiam en passant śledząc od 30 lat mecze testowe. Czasami mam nawet możliwość wykorzystania tej wiedzy w praktyce, sędziując improwizowane weekendowe rozgrywki. Arbiter na polu krykietowym nie posiada gwizdka, ale ma immunitet. Jest wyrocznią. Jego werdykty są ostateczne i niepodważalne. Dlatego decyzje, które podejmuje muszą być naprawdę przemyślane i sprawiedliwe. Na meczach amatorskich jest wiele przypadków kiedy to zawodnik nie zgadza się z decyzją sędziego i czasami ma nawet rację, ale zazwyczaj jednak po krótkim proteście i tak schodzi z boiska.  Ostrzejsza wymiana zdań z sędziami to w krykiecie nadal wyjątek, a nie reguła. Aczkolwiek są przypadki bardziej butnych zawodników.

Kwestii spornych jest mnóstwo. Ta najbardziej newrlagicza to oczywiście LBW (ang. leg before wicket). To scenariusz gdzie batsman nie uderzył piłki kijem i należy wydedukować czy piłka trafiłaby w zestaw, który znajduje się za nogami batsmana. Jest tutaj ogromne pole do interpretacji dowodów. Główny problem to fakt, że należy osądzić gdzie piłka ‘byłaby’, a nie gdzie ‘była’.  W wielu przypadkach decyzja sędziego samouka najzwyczajniej może być wynikiem jego wybrakowanej wiedzy oraz presji 11 krzyczących zawodników. To syndrom marionetki; sędzia, który w ułamku sekundy bez zastanowienia, pod wpływem presji sytuacji podnosi rękę do góry, odsyła często niewinnego batsmana do pawilonu.

Sędzia na polu krykietowym powinien być stoikiem, ponieważ do poprawnej decyzji wymagany jest kompletny wręcz brak emocji. Plus oczywiście znajomość wszelakich niuansów zapisów w prawach krykieta. Ta niezawisłość szybko staje się bardzo niebezpiecznym narzędziem, jeżeli sędzia nie zna dokładnie zasad lub też po prostu źle je interpretuje. Dobry sędzia jest niewidoczy na polu, koryguje zaledwie naturalny przebieg gry. Sędzia szarlatan ingeruje w mecz często nieprzemyślanymi decyzjami, które zaburzają ten kruchy balans pasywnej agresji panującej na boisku. Krykiet nie jest sportem kontaktowym, nie w sensie literalnym, jest jednak tutaj dużo przemocy ubranej w rytuał oraz tradycję.

Błędy sędziowskie przydarzają się także w meczach na najwyższym poziomie. Przykładem jest niedawny finał Mistrzostw Świata: Anglia versus Nowa Zelandia na Lord’s (14 lipca 2019). W tym przypadku po czwartej piłce ostatniej serii (49.4) naliczono o jeden run za dużo, co de facto doprowadziło do dogrywki, a następnie dramatycznej wygranej Anglii w tzw. super over. Scnariusz: piłka po odrzucie z pola odbiła się od kija dobiegającego do linii Stokesa i potoczyła się do liny. Za bandę naliczono cztery runy, a za przebiegnięcia naliczono jeszcze dwa. Razem sześć. Stokes pozostał na odbiorze i doprowadził do dogrywki. Post factum okazało się, że to był ewidentny błąd sędziowski, ponieważ powinien zostać doliczony tylko jeden run: ten dokończony w momencie odrzutu (paragraf MCC 19:8).  Co razem dałoby pięć – w rezultacie zamiast Stokesa na odbiorze grałby Rashid, który jest miotaczem.

Sędziowanie meczu krykieta to zawsze ogromne wyróżnienie i odpowiedzialność. Jest to wręcz unikalne doświadczenie. Krykiet jest umowną inscenizacją działań wojennych; jedna drużyna atakuje, druga się broni. Bieżnia jest oblegana przez 11 zawodników, a dwóch batsmanów broni wąskigo przyczółka i drewnianyhch zestawów jak umownych sztandarów. W tym kontekście nasuwa sie analogia fotografii wojennej. Sędzia jest w centrum akcji i nie biorąc w niej udziału odgrywa jednak kluczową rolę.

Jerzy ‚Jurand’ Suchodolski

26 lipca 2019

Mistrzostwa Świata

Wczoraj Anglia zdobyła Mistrzostwo Świata w krykiecie. Był to dramatyczny finał, a o zwycięstwie zadecydowała ‘statystyka’, ponieważ nawet po dodatkowej serii (super over) nadal był remis. W rozgrywkach wzięło udział 10 zespołów: Afganistan, Anglia, Australia, Bangladesz, Indie, Indie Zachodnie, Nowa Zelandia, Pakistan, RPA oraz Sri Lanka. Anglia nigdy wcześniej nie zdobyła tytułu Mistrza Świata, aczkolwiek już trzykrotnie była w finale.

Format One Day International (50 serii) oraz system rozgrywek, gdzie każdy gra z każdym. Podejście bardzo sprawiedliwe. Nie ma tutaj możliwości, że dany zespół dostaje się do półfinalu, ponieważ na etapie rozgrywek grupowych miał na drodze słabszych przeciwników.  Na przestrzeni siedmiu tygodni rozegrano 48 spotkań: 45 w fazie grupowej plus dwa półfinały i finał. Byłem na trzecim meczu: Afganistan versus Australia, mecz dzień/noc, który zaczął się o 13.30 w Bristolu (1 czerwca 2019). Można twierdzić, że było to spotkanie najsilnijeszgo zespołu, Australia zdobyła Mistrzostwo cztery lata temu z bieniaminkiem i tym samym wynik był do przewidzenia. Należy jednak docenić rozwój krykieta w Afganistanie podczas tych ostatnich 10 lat. Po raz drugi zakwalifikowali się do Mistrzostw Świata wygrywając po drodze między innymi z Indiami Zachodnimi.

Afganistan versus Australia (3. Mecz Mistrzostw Świata). Bristol. 1 czerwca 2019.

Brak ogrania Afganistanu został bardzo szybko obnażony podczas pierwszych dwóch serii. Shahzad (0) i Hazratullah (0) otworzyli batting, ale zostawili po sobie puste konto. Tego pierwszego już swoją trzecią piłką klinicznie usunął Starc, a drugiego zaledwie drugą piłką wyeliminował Cummins, aczkolwiek przy rutynowej asyście WK. Dwie serie i dublet. Zampa – spinner, który zastępował Lyona – wyeliminował dwóch następnych: Hashmatullah (18) oraz Rahmat (43). Numer 7 Najibullah (51) pokazał pełen klasy poziom fechtunku, którym przez ponad godzinę powstrzymywał Australię. Mimo tego innings Afganistanu zakńczyl się zaledwie po 38 seriach ze skromnym dorobkiem 207 runów.

Pogoda w Bristolu zazwyczaj bywa bardzo zmienna, ale tego dnia słonce świeciło mocno nawet póznym popołudniem. Finch (66) i Warner (89*) otworzyli. Tego drugiego powitało wrogie mruczenie tłumu; rezultat afery z papierem ściernym, która miała miejsce w marcu ubiegłego roku podczas meczu testowaego z RPA. Nie miało to jednak większego wpływu na Warnera, który grał pewnie. Odpierał atak Afganistanu grając solidnie w obronie oraz systematycznie punktując z tych łatwiejszych piłek. W 17 serii na środek wyszedł Khawaja za Fincha, dodał 15. Następnie w 35 serii pojawił się Smith (18), na którego widok tłum ponownie zaczął mruczeć. Zesłanie do czyścca za traktowanie piłki papierem ściernym nadal trwa. Zwycięski innigs Australii zakończył Maxwell (4*) już w 35 serii.

Afganistan nie wygrał ani jednego spotkania podczas tych Mistrzostw, aczkolwiek z Indiami przegrali zaledwie 11 runami. Australia została wręcz rozgromiona w półfinale przez Anglię – ta druga przegrała toss, została zmuszona do gry w polu, następnie wyeliminowała Australię za 223 w 49 seriach. W odpowiedzi zdobyła 226 w zaledwie 32 seriach tracąc tylko dwa wikety. Edgbaston jest nadal fortecą, której Australia nie jest w stanie zdobyć. Kolejna edycja Mistrzostw Świata odbędzie się w Indiach: luty – marzec 2023. To jednak za cztery lata. Co ważniejsze następna seria The Ashes zaczyna się już w czwartek 1 sierpnia 2019 właśnie na Edgbaston. Anglia ma urnę do odbicia, a Australia zapewne nadal pamięta tą upokarzającą przegraną w półfinale. To wszystko tylko dodaje oliwy do ognia.

Jerzy ‚Jurand’ Suchodolski

15 lipca 2019

To był Test

Obecnie jest tylko 12 drużyn na świecie, które oficjalnie mogą rozgrywać mecze Testowe. Polski nie ma na tej liście i raczej długo nie będzie, ale to nie oznacza, że nie można tej odmiany krykieta ‘przetestować’ na naszych mazowieckich równinach. Główna różnicą między Testami a T20 czy też ODI jest fakt, że tutaj aby wygrać należy wyeliminować drużynę przeciwną dwa razy. Mecz nie kończy się po tych umownych 20 czy też 50 seriach, ale w wersji najbardziej ekstremalnej, po pięciu dniach. Każdego dnia należy rozegrać 90 serii, piłka wymieniana jest na nową po 80 seriach. To sprawia, że Test jest swoistym testem wytrzymałości fizycznej oraz odporności psychicznej.

Z okazji pięciolecia Warsaw Hussars Cricket Club (WHCC) warszawska drużyna postanowiła zorganizować mecz Testowy, taki jedniodniowy, który odbył się w sobotę 6 lipca 2019 w Starych Babicach. Zachowując główną zasadę, że aby wygrać należy wyeliminować przeciwników dwa razy. Udało się zebrać 22 zawodników. Eklektyczna mieszanka obecnych członków klubu, paru weteranów (którzy w 2014 zakładali klub), starą gwardię (która od pięciu lat gra systematycznie) oraz kilku nowicjuszy. Zaangażowanie tych ostatnich było najbardziej budujące, ponieważ to dowód, że pięć lat, czasami syzyfowej pracy WHCC, nie poszło jednak na marne.

Przed Testem. Stare Babice. 6 lipca 2019.

Mecz zaczął się punktualnie o 11.00. Szymone (14) oraz debiutant Marek otworzyli batting. Do ataku ruszył Pioter i Kartic. Marek (9) ze stoickim spokojem bronił się przez parę serii. Jako numer trzy wystąpił Adam D. (17), także debiutant, który ustabilizował sytuację skupiając się na temperowaniu nowej piłki przez następne 10 serii. Co doprowadzało miotaczy do widocznej frustracji, wymuszając także zmianę WK. Piotr (0) i Brian (0) nie mieli szczęścia, ale ustrzelenie kaczki zdarza się nawet najlepszym. Sandeep (87) jako numer pięć okazał się tą brakującą kotwicą. Jako kapitan dał przykład jak należy grać. Pierwszy Prezes WHCC Kuba pewnie dodał 10 runów. Natomiast Jurand (1), Stasiu (2), Khushil (1) oraz Sagar (1*) zdołali razem dorzucić tylko drobniaki. Innings zakończył się po 33 seriach wynikiem 180.

Po krótkiej przerwie Marcin (2) i Dawid (0) rozpoczęli ripostę. Pierwsza fala ataku to duet Khushil oraz Sandeep. Obaj doskonale wiedzieli jak wykorzystać atrybuty nowej piłki, nawet na wilgotnej, betonowej bieżni, która po deszczu kompletnie zwolniła. Julka (0) broniła się dzielnie, ale podstępny spin Stasia był skuteczny. Fundamentem inningsu niespodziewanie okazał się debiutant Jeremi (39), który przez blisko 20 serii nie tylko skutecznie niszczył piłkę, ale także systematycznie punktował. Kajtek (0) nie zdołał niestety pokazać swoich instynktownych umiejętności battingowych, Pioter (8) także nie zagrał na miarę swoich możliwości. Adam Z. potraktował Test dosłownie zdobywając 3 runy z 41 piłek. Kartic (31) natomiast rozkręcał się z premedytacją, ale jego zmiana została ucięta stumpingiem uskutecznionym przez Juranda z miotania Sagara. Łuki (13) grał pewnie sprytnie rotując odbiór. Faroq (40*) i Sameer (7*) dograli do końca. Wynik o godzinie 18.00: 195 za 9 po 65 seriach.

Siedem godzin krykieta podczas których rozegrano w sumie 98 serii. Wynik spotkania: remis. Potrzebny byłby przynajmniej jeszcze jeden dzień, aby wyłonić zwycięzców. Nikt jednak nie spodziewał się, że jedna z drużyn będzie się skutecznie bronić aż do samego końca. Ten ekperyment okazał się prawdziwym testem dla wszystkich zawodników, ponieważ zmęczenie bardzo szybko przekładało się na jakość gry. Obaj kapitanowie mieli sporo pracy, aby utrzymać w ryzach emocje poszczególnycn zespołów. Mimo skróconej formy, był to prawdziwy Test.

Jerzy ‚Jurand’ Suchodolski

9 lipca 2019